|
| Strona Główna | Skąd się wzięliśmy | Dzień dzisiejszy | Ulice | Kalendarium | Nasza Biblioteka | Historyjki | Nasze władze | Szpital w Zdunowie | Nasza parafia | Oratorium | SWE | Przedszkole | Nasza szkoła | Poczta | MOS1 | Ciekawi ludzie | Cmentarze | Uczniowski Klub Sportowy | Kącik Kulinarny | Poznajmy się | Plan zagospodarowania | Rozkład jazdy ZDiTM i PKP | Wyprawy | Felietony | Galeria starych zdjęć | Galeria zdjęć szkoły | Galeria Wielgowo | Galeria okolice | Galeria zdjęć mieszkańców | Ogłoszenia | Linki | Księga Gości | |
|
Chcesz poznać okolice Wielgowa? Tylko na pozór w okolicy Wielgowa nie ma niczego ciekawego do zobaczenia. W rzeczywistości wyruszając na wycieczkę pieszą, bądź rowerową w okolice bliższe i te dalsze natkniemy się na różne ciekawe miejsca. Zapraszam wszystkich na wycieczki piesze i rowerowe w okolice Wielgowa.
Strumyk ten bierze swój początek zbierając wody gruntowe z naszych łąk. Nie występuje pojedyncze źródło, ale woda zbierana jest przez dwa rowy, oddzielone od rzeczki Chełszcząca niewielkiej wielkości łąką. Ciekawe jest to, że jeden rów zawiera wodę zupełnie przeźroczystą, a drugi bardzo mętną. Oba rowy łączą się w jeden i tworzą strumyk. Strumyk płynie przez łąki w stronę autostrady S3 i przepustem przepływa na jej drugą stronę. Po drugiej stronie autostrady S3 strumyk wije się przez chwilę poprzez las i łąki i trafia w okolice nieistniejącego obecnie niemieckiego majątku Jägersrvert. Dziś są tam tylko ruiny. Idąc dalej wzdłuż strumienia mijamy jeziorko Bobrowy Staw w Rudniku, niem. nazwa Hammerműhle. W średniowieczu znajdował się tutaj młyn zbożowy napędzany wodą spiętrzoną w Bobrowym Stawie. W latach 1586-1692 wytapiano żelazo i obrabiano kamienie. W XVIII na pozostałościach dawnego młyna hutniczego powstał młyn zbożowy. W 1830 roku były już cztery zakłady: młyn zbożowy, kaszarnia, obok powstał tartak i garbarnia. W 1864 roku pracował tu duży młyn zbożowy o czterech ciągach, dwa tartaki i olejarnia. W 1939 roku mieszkało tutaj 19 mieszkańców. W czasie wojny zabudowania gospodarcze i młyn zostały zniszczone, a po wojnie całkowicie rozebrane. W miejscu dawnego młyna jest obecnie jeden budynek, a w Bobrowym Stawie w latach powojennych prowadzona była hodowla ryb. Nazwa wywodzi się od rudy darniowej wydobywanej w okolicach Dąbia i przetapianej w istniejącej tutaj małej hucie. Niemiecka nazwa Hammermühle - oznacza osadę z kuźnią, a ściśle z młotem poruszanym siłą wody Hammer- młot, Mühle- młyn. Dochodzimy do mostku w ciągu ulicy Tczewskiej. Mostek ten datowany jest na rok 1915, o czym świadczy napis na fundamentach. Po drugiej stronie ulicy Tczewskiej strumień przez las dopływa do łąk Trzebusza Miejscowość Trzebusz niem. nazwa Stutthof podczas walk w 1945 roku została całkowicie zniszczona. Dzisiaj można spotkać ruiny fundamentów zabudowy osiedla, oraz pozostałości po terenie do ćwiczeń i żelbetowe schrony amunicyjne baterii Flak. Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z XII wieku Tribus lub Triebz. W XIX wieku istniały tu dwie huty szkła. Łąkami dochodzimy do Cieszyc, niem. nazwa Steinkrug. W czasie działań wojennych w marcu 1945r. osiedle zostało praktycznie całkowicie zniszczone. Obecnie można tylko spotkać bardzo niewiele pozostałości po starej zabudowie. Przy ulicy Zdrowej znajduje się nieczynny niemiecki cmentarz . Po wojnie Cieszyce stały się częścią Dąbia. Powstało sporo zakładów produkcyjnych i ogrodniczych. Przez Cieszyce prowadzi droga łącząca Dąbie z autostradą S3 oraz przebiega linia kolejowa w kierunku Świnoujścia. Przy okazji remontu torowiska kolejowego w 1970 roku powstał nowy most nad strumykiem. Mijamy Cieszyce i trafiany na ostatni już mostek nad Żołnierską Strugą w ciągu drogi łączącej ulicę Goleniowską i Kniewo. Przed nami Sadlińskie Łęgi, czyli podmokłe łąki. Strumyk łączy się z licznymi kanałami, zbiera wody z łąk i wpada do jeziora Dąbie Małe. Nazwa strumienia Żołnierska Struga jest kontynuacją niemieckiej nazwy Soldaten Graben.
Tradycyjnie już wiosną każdego roku odnawiamy grób wojenny w okolicach Daleszewa. W tym roku do akcji przyłączyli się użytkownicy Portalu Prawobrzeża Szczecina www.prawobrzeze.eu. Wspólnie odnowiliśmy nagrobek, a przy okazji była miła i sympatyczna wycieczka. Pogoda dopisała. Historia tego grobu jest opisana na dole tej strony. Wyjazd z Wielgowa rowerami nastąpił około godziny 11:00. Trasa wiodła przez Płonię, Urok, obok Dębów Krzywoustego i Leśniczówki w Klęskowie, następnie przez Bramę Czwójdzińskiego i Dolinę Słupiennicy do głazu zamykającego tę dolinę od strony południowej. Po obejrzeniu głazu i zrobieniu paru fotek pojechaliśmy dalej Drogą Dolinną. Po drodze minęliśmy Słupi Głaz znajdujący się na początku (bądź końcu) Królewskiej Ścieżki. Dojechaliśmy do Drogi Kołowskiej i dalej w stronę Przełęczy Trzech Braci. Po drodze minęliśmy Bukowiec z obserwacyjną wieżą przeciwpożarową. Dojechaliśmy do Uroczyska Bunkry, gdzie była dłuższa przerwa, a następnie cel naszej wyprawy. Po uprzątnięciu nagrobka i odmalowaniu "posadziliśmy" na nim sztuczne kwiaty. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Uroczyska Mosty, a następnie w miejscu, gdzie był podczas wojny obóz pracy dla włókniarek łódzkich urządziliśmy ognisko i posiłek. W drodze powrotnej "zahaczyliśmy" o strzelnicę wojskową i dalej pojechaliśmy przez Przełęcz Trzech Braci Drogą Kołowską do Głazu Serce Puszczy. Następnie Leśną Szosą zjechaliśmy w dół i drogą Koński Targ dotarliśmy do Uroku, gdzie skierowaliśmy się w stronę Płoni i Wielgowa. Poniżej parę fotek z tej wyprawy.
W drugi dzień Świąt, 26 grudnia 2006 roku pojechaliśmy na małą wycieczkę rowerową nad jezioro Piasecznik Mały. Na początku maja 2006 roku doszło tam do aktu wandalizmu i dość dużej tragedii. Jezioro to jest położone pomiędzy Kołowem i Binowem w niecce pomiędzy wzgórzami. Na początku maja ktoś rozkopał tamę z zamiarem spuszczenia wody z tego jeziora do drugiego, znajdującego poniżej w okolicy Binowa, o nazwie Piasecznik Wielki. Dzięki szybkiej akcji Nadleśnictwa udało się w miarę szybko zasypać powstały odpływ, ale i tak poziom wody w jeziorze obniżył się o prawie 2 metry. Zostały odsłonięte brzegi jeziora. Na brzegach tych pozostało tysiące żyjątek wodnych. W jeziorze Piasecznik Mały, głównie w pobliżu brzegów żyła najliczniejsza w Puszczy Bukowej populacja największego naszego małża, Szczeżuji Wielkiej. Małże te są w Polsce gatunkiem rzadkim, zagrożonym wymarciem i są pod ścisłą ochroną. Są też gatunkiem niezwykle pożytecznym, bo najskuteczniej przyczyniają się do oczyszczania wody w jeziorach. Po zejściu wody, na suchym brzegu pozostało tysiące małż. Te, które leżały na wierzchu, zwłaszcza w miejscach nasłonecznionych zginęły dość szybko. Dużo jednak ich było pod korzeniami drzew, pod zaroślami i w mule. Na pomoc przy ratowaniu małż pośpieszyła młodzież szkolna, głównie z SP49 i harcerze z 15 Turystycznej Drużyny Starszoharcerskiej. Nie chwaląc się, byłem też i ja z siostrą. Dużo małż udało się uratować, ale, niestety większość zginęła. Nie tylko małże, ale i rośliny znalazły się na suchym lądzie. Korzenie drzew, które były pod wodą znalazły się nad jej powierzchnią. Zauważyliśmy, że właśnie ryby składają ikrę. Ile ikry zginęło, tego nikt nie wie. Wysechł też żabi skrzek. Poniżej parę fotek z tej tragedii: Stan jeziora od maja niewiele się zmienił. Poziom wody jest bardzo niski. Na przywrócenie poprzedniego poziomu potrzeba kilkunastu-kilkudziesięciu lat, o ile w ogóle do tego dojdzie, bo poziom wody w jeziorach i stawkach w Puszczy ustawicznie spada. Sama przyroda będzie potrzebować dużo czasu, aby przywrócić stan jeziora z przed tragedii. Sprawa została skierowana do prokuratury, ale jak dotąd nie ma winowajcy. Poniżej parę aktualnych fotek: Ktoś powiedział, że przestrzeń kosmiczna i głupota ludzka są nieskończone. Ale co do tej pierwszej to nie był całkiem pewien. Tu się, niestety, to sprawdziło.
Jak zapowiadane było wcześniej, 10 września
odbyła się wycieczka rowerowa Pożegnanie Lata do leśniczówki w Kołówku.
Wycieczka ta była zorganizowana wspólnie z Oratorium przy naszej Parafii.
Wzięło w niej udział 21 dzieci oraz paru dorosłych opiekunów. Trasa i
długość wycieczki była dobrana tak, aby nikt się nie zmęczył i wszyscy
dojechali. Nie każdy ma przecież dobre przygotowanie sportowe. Pogoda
dopisała, zresztą pogodę "załatwiał" Poniżej możesz zobaczyć parę fotek z tej wycieczki.
W okolicy jest wiele pozostałości różnego
typu budowli wojennych, dlatego też 30 lipca odbyła się wycieczka szlakiem
bunkrów i zabudowań militarnych. Trasa prowadziła przez Załom, gdzie można
było zobaczyć zespół bunkrów z okresu II wojny. Bunkry te były przeznaczone
dla pracowników i więźniów pracujących w ówczesnej Fabryce Silników
Lotniczych "Junkers", obecnie Fabryki Kabli Telefonika. Obok bunkrów
zwiedziliśmy nieczynną dziś strzelnicę oraz zespół obiektów sportowych byłej
Fabryki Kabli Załom wybudowane w 1972 roku. Z Załomia trasa prowadziła do
nieistniejącego dzisiaj osiedla Rzęśnica, niemiecka nazwa Hornskrug. W
Rzęśnicy można było zobaczyć pozostałości po cmentarzu i kaplicy, oraz
resztki fragmentów domów. Osiedle to zostało całkowicie zniszczone podczas
walk w marcu 1945 roku. Ciekawostką tego miejsca jest to, że ulice były
utwardzone betonem, a nie jak w innych osiedlach kostką kamienną. Może
związane jest to z tym, że w pobliżu Rzęśnicy było kiedyś lotnisko i zespół
radarów do kierowania samolotami? Do dzisiaj można zobaczyć fundamenty pod
radary typu Freya.
Puszcza Bukowa pełna jest miejsc tajemniczych,
nie do końca wyjaśnionych. Lata upływają, ludzie i wydarzenia zacierają się
w pamięci. Postanowiliśmy odwiedzić właśnie jedno z takich tajemniczych
miejsc. 3 maja 2006 roku wybraliśmy się na wycieczkę po Puszczy Bukowej,
której celem był pomnik upamiętniający katastrofę lotniczą, która wydarzyła
się tutaj 31 stycznia 1935 roku. W tym dniu samolot Ju-52 należący do linii
Deutsch - Russischen Luftverkehrsgesellschaft, lecący na trasie Gdańsk -
Berlin, został skierowany na lotnisko w Dąbiu. Niestety, nad wzgórzami
bukowymi zawadził o drzewa podwoziem i wszyscy uczestnicy lotu zginęli. Na
kamieniu jest napis "Hier verunglückten tödlich Albrecht Rudelsdorff
28.11.1899 - 31.01.1935", czyli "Tutaj zmarł tragicznie Albrecht Rudelsdorft
28.11.1899-31.01.1935". Jak zostało ustalone nie jest to nazwisko pilota,
tylko jednego z pasażerów. Co więcej, jeśli miało to być awaryjne lądowanie,
to tajemniczym jest fakt postawienia pomnika nie dla wszystkich, którzy
zginęli, ale tylko dla jednego pasażera. Nie wiadomo kto i kiedy postawił
ten pomnik. Znajduje się on nieopodal najwyższego wzniesienia Gór Bukowych -
Bukowca.
23 kwietnia 2006 roku pojechaliśmy do Doliny Suchego Potoku w Puszczy Bukowej. Dolina ta znajduje się nieopodal Ogrodu Dendrologicznego w Glinnej. Skąd wzięła się nazwa Suchy Potok? Otóż wody tego strumienia potrafią na niektórych odcinkach w tej Dolinie całkowicie zniknąć z powierzchni ziemi. Strumień ten tylko w okresie opadów i wiosennych roztopów płynie całkowicie po powierzchni. W pozostałych okresach wygląda miejscami tak, jakby wysechł. Ale jego wody ciągle płyną pod powierzchnią ziemi. Cała Dolina Suchego Potoku o każdej porze roku jest bardzo ładna i warta odwiedzenia. Trasa wiodła przez Płonię, Smierdnicę, Ogród Dendrologiczny w Glinnej. Dolina Suchego Potoku zaczyna się tuż obok pięknego, sztucznego jeziorka Nowy Staw. Zostało ono utworzone w 1972 roku przez zatamowanie odpływu wód ściekających z mokradeł na wschód od Leśnej Szosy. Strumień Suchy Potok bierze początek właśnie z tego jeziorka. Na początku jest wartki i posiada sporo wody, by po około 300 metrach zginąć całkowicie. Dopiero w dalszej części Doliny, z początku powoli, a potem szybciej nabiera wody i po drugiej stronie Doliny przeobraża się w spore rozlewisko. Poniżej parę fotek z tej wycieczki.
Pierwsza wyprawa w tym sezonie odbyła się w Świąteczny poniedziałek, 17 kwietnia 2006 roku. Postanowiliśmy połączyć przyjemne z pożytecznym. W lesie nieopodal leśniczówki Daleszewo znajduje się grób wojenny, którym się opiekujemy. Co roku nagrobek jest malowany. Przy okazji naszych wypraw w tamte tereny zawsze go odwiedzamy. O tym miejscu różne źródła podają różne, często bardzo sprzeczne informacje. Najczęściej usłyszeć można, że jest to grób sapera z armii generała Batowa. W rzeczywistości jest to chyba grób polskiego żołnierza z II Łużyckiej Dywizji Artylerii, która działała na tym terenie. Nie można jednak wykluczyć, że jest to grób żołnierza radzieckiego, bo działała też tutaj radziecka piechota. Od lat 90-tych wisi nad nim tabliczka pokazana na zdjęciu poniżej. Istnieje też wersja, że jest to grób uciekiniera z obozu w Policach, zastrzelonego właśnie tutaj. Inna wersja mówi, że grób został ekshumowany i przeniesiony na inny cmentarz, a nagrobek został chyba raczej tylko jako atrakcja turystyczna. Co prawda, była propozycja przeniesienia tego grobu na cmentarz przy ulicy Bronowickiej, ale nie doszło to do skutku. Wyjechaliśmy rowerami zabierając z sobą narzędzia i farbę. Trasa wiodła przez Płonię do Puszczy Bukowej. Przy okazji odwiedziliśmy Uroczysko Lwia Paszcza. Niestety, wandale i pseudoturyści zniszczyli miejsce do odpoczynku, jakie tam się znajdowało. Wiata i ławki są zniszczone i podpalone. Zima i wiosenne roztopy też dały się we znaki. Zarwany jest mostek nad płynącym tutaj strumieniem. Ogólnie miejsce w tej chwili jest dość posępne. Pojechaliśmy dalej przez Kołowo do źródełka strumienia Ponikwa, a następnie do drogi brukowanej Daleszewo - Binowo, którą to dojechaliśmy na miejsce. Grób został uprzątnięty, a nagrobek pomalowany. Po skończonej pracy zrobiliśmy ognisko z pieczeniem kiełbasek w Uroczysku Bunkry. Poniżej parę fotek z tej wycieczki. Dwa pierwsze to Uroczysko Lwia Paszcza.
|
|
| Strona Główna | Skąd się wzięliśmy | Dzień dzisiejszy | Ulice | Kalendarium | Nasza Biblioteka | Historyjki | Nasze władze | Szpital w Zdunowie | Nasza parafia | Oratorium | SWE | Przedszkole | Nasza szkoła | Poczta | MOS1 | Ciekawi ludzie | Cmentarze | Uczniowski Klub Sportowy | Kącik Kulinarny | Poznajmy się | Plan zagospodarowania | Rozkład jazdy ZDiTM i PKP | Wyprawy | Felietony | Galeria starych zdjęć | Galeria zdjęć szkoły | Galeria Wielgowo | Galeria okolice | Galeria zdjęć mieszkańców | Ogłoszenia | Linki | Księga Gości | |