| Strona Główna | Skąd się wzięliśmy | Dzień dzisiejszy | Ulice | Kalendarium | Nasza Biblioteka | Historyjki | Nasze władze | Szpital w ZdunowieNasza parafia | Oratorium | SWE | Przedszkole | Nasza szkoła | Poczta | MOS1 | Ciekawi ludzie | Cmentarze | Uczniowski Klub Sportowy | Kącik Kulinarny | Poznajmy się | Plan zagospodarowania | Rozkład jazdy ZDiTM i PKP | Wyprawy | Felietony | Galeria starych zdjęć | Galeria zdjęć szkoły | Galeria Wielgowo | Galeria okolice | Galeria zdjęć mieszkańców | Ogłoszenia | Linki | Księga Gości |

 

Strona  wielgowo.pl jest otwarta dla wszystkich chcących coś przedstawić na temat naszych osiedli. Chcesz przedstawić jakieś wydarzenie, opisać jakąś sytuację? Zrób to i podziel się z innymi!

 

"DZIEJE WSI POMORSKIEJ" to tytuł publikacji powstałej po zakończeniu VII Międzynarodowej Konferencji Naukowej w Kłopotowie 16-18 maja 2008 roku. Zapraszam do zapoznania się z fragmentami tej publikacji dotyczących naszych osiedli opracowanych i przedstawionych przez Dominikę Kowalczyk. Do odczytanie potrzebny będzie Adobe Reader.

MOJE MIEJSCE NA ZIEMI - HISTORIA POWOJENNEGO WIELGOWA to tytuł pracy p. Magdaleny Jakubowskiej.  Praca ta zastała napisana na konkurs pod hasłem "Czy znasz swoje miasto, wieś, region" o nagrodę marszałka woj. zachodniopomorskiego. Została też doceniona - p. Magdalena otrzymała za nią wyróżnienie z rąk marszałka

"Gruźlica i Ruskie – historia szpitala w Zdunowie"  to tytuł pracy napisanej przez Katarzyną Marciszewską

 

Artykuły Pawła "V-12" Ruczko:

Dzieci demokracji.
Wichura na Prawobrzeżu i jej skutki
Pożar W Wielgowie
Prawobrzeże w niedalekiej przyszłości
Skutki kwietniowej śnieżycy na Prawobrzeżu
O przyszłości Wielgowa - spotkanie z radnymi 14 maja 2008
Akcja "uwalniania książek" w Wielgowie

 

Dzieci demokracji.

Opowiadanie o tym, czy warto być uczciwym.

Pewnego październikowego dnia wracałem sobie z zakupów do domu. Zbliżając się do przystanku autobusowego linii 75 na wysokości Turzyna zauważyłem na zatoczce autobusowej leżącą reklamówkę. Bez namysłu podszedłem do niej by stwierdzić, iż wewnątrz znajdują się różne książki. Jako że nie miałem czasu ich sprawdzić na miejscu, zwyczajnie wziąłem je ze sobą dokładając tym sobie jednocześnie sprawunków do dźwigania. W domu przejrzałem pobieżnie większość z książek stwierdzając, iż w dużej mierze są to podręczniki, bądź ćwiczenia dla III klasy gimnazjum. Jednakże nie mogłem znaleźć w nich żadnych danych osobowych, więc zrezygnowany odłożyłem je na bok. Szybko o nich zapomniałem w wyniku natłoku obowiązków związanych z pracą i uczelnią. Kilkanaście dni później, zmęczony odpoczywając po kolejnym, przepracowanym dniu, przypomniałem sobie o znalezionych książkach. Przejrzałem je jeszcze raz z ciekawości, aby dowiedzieć się, czego uczą obecnie w III klasie gimnazjum. No i w moje ręce wpadły ćwiczenia, które jak się okazało, są podpisane przez Kingę M. Jako że jestem uczciwą osobą i nie jeden znaleziony przeze mnie przedmiot trafił z powrotem do właściciela, tym razem również zdecydowałem się na zwrócenie znaleziska właścicielce. Jednakże tym razem miałem utrudnione zadanie, gdyż nie znałem jej adresu, tylko imię i nazwisko. Pomyślałem więc, iż zgłoszę ten fakt na Policję i uczyniłem to wkrótce wysyłając pocztą elektroniczną informację o znalezieniu książek Kingi. Następnego dnia zadzwonił do mnie oficer z komendy informując, iż Policja nie może udostępniać danych osobowych. Polecił mi za to próbę publikacji informacji o znalezieniu książek w mediach. I tak też uczyniłem. Wysłałem ogłoszenie do trzech różnych gazet lokalnych i po pięciu dniach w jednej z nich ukazało się moje małe skromne ogłoszenie. Nie mając o tym jeszcze świadomości, zacząłem odbierać dziwne wiadomości na mój telefon komórkowy. Pierwsza osoba najwidoczniej szukała zabawy i zapragnęła wiedzieć, ile mam lat. Oczywiście zignorowałem tą wiadomość jednocześnie domyślając się, że chyba wreszcie moje ogłoszenie gdzieś zostało opublikowane. Ale nie wiedziałem jeszcze, w której gazecie. Wkrótce potem otrzymałem wiadomość od osoby, deklarującej się jako koleżanka Kingi, wraz z zapytaniem, jak można odebrać książki. Poprosiłem ją o jakikolwiek kontakt i otrzymałem wnet numer telefonu do właścicielki zgubionych książek wraz z informacją, iż jest ona chora i nie ma jej obecnie w szkole. Wnet napisałem wiadomość do Kingi, iż mam na imię Paweł i że znalazłem jej książki i że mogę je przywieźć jej prosto do domu. Po chwili otrzymałem wiadomość następującej treści: "Dobra wez wyp*****aj ch**u garbaty!!! Nie potrzebuje juz tych książek!!! Jaka k***a dala ci mój numer?! Odp!!!". Byłem niezmiernie zaskoczony tym faktem i zdziwiłem się, skąd tyle agresji i wulgaryzmu w 15-latce? Nie odpisałem, gdyż to nie miało sensu. Wkrótce potem otrzymałem wiadomość od koleżanki Kingi z zapytaniem, czy nawiązałem z nią kontakt. Kiedy odpowiedziałem, opisując jej niekulturalne zachowanie Kingi, otrzymałem odpowiedź, w której zostałem posądzony o homoseksualizm. Zdziwiłem się tym faktem i zdecydowałem się zrezygnować z dalszych prób oddania ksiązek właścicielce. W ciągu reszty dnia jeszcze trzy obce numery nie dawały mi spokoju, z czego jedna osoba ni stąd ni zowąd również zaczęła wypisywać wulgaryzmy. Cała ta sprawa wytrąciła mnie lekko z równowagi i dała bardzo wiele do myślenia. Przede wszystkim nie spodziewałem się, iż podanie informacji o znalezieniu czyichś książek zostanie wykorzystane przez niektóre nieodpowiedzialne osoby jako pretekst do zabawy. Zauważalny jest tutaj brak zahamowania, jeżeli chodzi o słownictwo. Totalna bezpośredniość wypowiedzi typowa dla ich grupy rówieśniczej. Prawdopodobnie jest to jakiś sposób na nudę. Można odreagować to, co się dzieje w szkole poprzez właśnie takie zachowanie. Warto również zwrócić uwagę na totalny brak odpowiedzialności związanej z obrażaniem obcej i o wiele starszej od siebie osoby. Jest to świadectwo degradacji i demoralizacji młodszych pokoleń wyrażające się głównie poprzez brak szacunku do osób z innych pokoleń. I taka jest duża część dorastającej młodzieży Szczecina. Ale nie tylko młodzieży naszego miasta, to ogólnie obraz pokolenia demokracji ostatnich 16'tu lat. Smutna to refleksja, ale jakże prawdziwa. Polskę zalewa fala kolejnych doniesień o niemoralnych i przestępczych czynach gimnazjalistów. Pedagogika XXI roku to wielkie wyzwanie dla nauczycieli. To oni na co dzień muszą zmagać się z tak oporną i niewychowaną młodzieżą. Pytanie tylko, czy podołają temu odważnemu przedsięwzięciu?

Na koniec pozostała mi tylko próba odpowiedzi na pytanie zawarte w podtytule niniejszego felietonu. Przy chęci pomocy kolejnej osobie zostałem potraktowany, jakbym tej osobie wyrządził krzywdę. Spotkałem się z bardzo niekulturalnym zachowaniem, zarówno ze strony Kingi, jak i innych osób nie związanych z tą sprawą. Mimo tego uważam nadal, iż warto zwracać znalezione rzeczy ich właścicielom. Należy to jednak robić ostrożniej, by uniknąć pewnych przykrości, które mnie właśnie spotkały. Nie wiem, być może Kinga zareagowała w ten sposób, ponieważ próbowałem oddać jej książki niejako "po czasie"? Jednakże drogie dziecko - nikt Ciebie nie nauczył podpisywać własnych książek? Tak samo nikt nie nauczył Ciebie kulturalnego zachowania wobec starszych i nieznajomych osób? Apeluję do wszystkich rodziców swoich młodszych pociech - poświęcajcie im więcej czasu i uczcie poprawnej komunikacji interpersonalnej, wykluczającą wulgaryzmy i obraźliwe treści. Uczcie ich rozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Wreszcie uczcie ich szacunku i tolerancji. Zawsze jest szansa na uzdrowienie społeczeństwa naszego kochanego miasta, jakim jest Szczecin, ale należy rozpocząć to przedsięwzięcie od podstaw, czyli we własnym domu.

Paweł "V-12" Ruczko

do góry

 

Wichura na Prawobrzeżu i jej skutki

Czwartek, 18. stycznia 2007 roku. Lokalne media ostrzegają przed zbliżającym się huraganem, który według zapowiedzi synoptyków może osiągać nawet 130 km/h. Popołudniowa aura nie zapowiada jeszcze nadchodzącego silnego wiatru, ale za to około godziny 16'tej nadchodzi potężna ulewa, która nie szczędzi nikogo, kto w tej chwili znalazł się na ulicy. Po pewnym czasie deszcz ustępuje, jednakże wiatr stopniowo potęguje swoją moc. Wieczorem następują pierwsze, chwilowe przerwy w dostawie prądu. Wiatr wzmaga się coraz silniej i słychać jego potężny szum przez okno. Awaria trakcji elektrycznej w zasadzie staje sie już kwestią minut i rzeczywiście, około godziny 23'iej gaśnie prąd w wielu dzielnicach Prawobrzeża. Wielgowo tonie w ciemnościach i jedynie nieliczne płomienie świec w oknach świadczą o jakimkolwiek istnieniu tutaj ludzkości.

Wychodzę przed dom. Nie boję się ani ciemności ani szalejącego żywiołu. Przede mną roztacza się niesamowity widok. Ciemność, niecodzienny mrok i ledwie widoczne, majaczące w tle zarysy domów sąsiadów i byłej Stolarni. Silne podmuchy wiatru utrudniają poruszanie się, drzewa uginają się niemalże do samej ziemi a na pobliskim słupie zatrzymuje się potężny kawałek folii, hałasując przy tym niemiłosiernie. Wkrótce gaśnie także prąd na stacji kolejowej w Szczecin Zdunowie i praktycznie cała okolica wygląda teraz na wymarłą.

Piątek, 19. stycznia. Otoczenie przypomina krajobraz niczym po wojnie. Ulice żaścielone są olbrzymią ilością gałęzi. Przemierzam ulice Przedwiośnie i Długą w Wielgowie i oglądam skutki wichury. Szkolny sklepik cudem ocalał przed potężną brzozą, która runęła dosłownie centymetry obok budynku, niszcząc przy okazji ogrodzenie. Rogatki na przejeździe kolejowym na stacji Szczecin Zdunowo zostały uszkodzone i w owym czasie były naprawiane przez kolejarzy. Dalszy widok nie był zbytnio optymistyczny. Pobliski las witał widokiem dużej ilości połamanych i wyrwanych z korzeniami drzew. Przy bramie wjazdowej do szpitala w Zdunowie wichura powaliła potężną sosnę. Po drodze widać było, że niektóre drzewa padały na ulicę i tarasowały przejazd, przez co niezwykle dużo roboty mieli nad ranem pracownicy straży pożarnej i zieleni miejskiej. Na Sławocieszu oczywiście rzucały się w oczy powalone drzewa, których najwięcej było przy miejscach, w których były wcześniej wycinki drzew. Okolice Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii nr 1 przy ul. Przylesie również ucierpiały mocno tej nocy i kilka dorodnych świerków zostało zrównanych z ziemią. Szosa Stargardzka po obu stronach witała nas również przerażającym widokiem i olbrzymia ilość powalonych drzew rozpościerała się praktycznie co każdy krok. Oglądając ten krajobraz po wichurze porównałem las do społeczeństwa a połamane i przewrócone drzewa do jednostek, które każdego dnia wykruszają się z różnych powodów. Zastanawiałem się również, czy niektóre drzewa można by było uratować, zwłaszcza kiedy nie są one całkowicie wyrwane, a jedynie częściowo pochylone i opierają się o inne drzewa.

Wkrótce media przekazują pierwsze informacje dotyczące skutków wichury. W Kijewie doszło do tragicznego wypadku, kiedy to jeden z dwóch mężczyzn próbujących uzyskać drewno na opał z powalonego drzewa, które zahaczyło o linię wysokiego napięcia 110 KV, został porażony śmiertelnie prądem. Według relacji pana Jarosława Dobrzyńskiego z Zakładu Dystrybucji Energii "Enea", na tamtą chwilę zerwanych było aż 750 linii napowietrznych w całym naszym regionie. Na terenie Prawobrzeża szacunkowo uszkodzonych zostało 13 linii 110 kV (wysokie napięcie), 153 linii 15 kV (średnie napięcie), oraz 2100 stacji transformatorowych bez zasilania (m.in. na Sławocieszu).

W dramatycznej sytuacji znalazł się m.in. szpital w Zdunowie, gdzie braki w dostawie prądu były uzupełniane dzięki agregatowi prądotwórczemu. Odwołano około 20 zaplanowanych operacji i skupiono się tylko na zabiegach, które miały ratować ludzkie życie.

Najbardziej odczuwali brak prądu przede wszystkim mieszkańcy Kijewa, Żydowiec, Płoni, Śmierdnicy, Jezierzyc, Wielgowa, Sławociesza, Zdunowa oraz niektórych rejonów Dąbia. Dodatkowo Dąbie zostało pozbawione na dłuższy czas ciepłej wody, która z powodu braku zasilania nie mogła być dostarczana przez Szczecińską Energetykę Cieplną.

Wichura wyrządziła wiele szkód, wśród których warto wymienić poważne uszkodzenia nagrobków przez zwalone drzewa na cmentarzu w Zdrojach. Według relacji pracowników Zakładu Usług Komunalnych, widok w tym miejscu przypominał krajobraz po przejściu trąby powietrznej. Szacunkowe dane podane przez leśników wskazują na powalenie w lasach miejskich około 1000 metrów sześciennych drzew. Jednakże dane te z całą pewnością były tylko powierzchowne, ponieważ na pierwszy rzut oka trudno jest obliczyć tak poważne zniszczenia.

W ciągu dnia pracownicy ENEI w pocie czoła naprawiali skutki nocnej wichury. Efektem ich pracy było przywrócenie zasilania dużej części Prawobrzeża. Niestety, drugą noc z rzędu bez prądu musieli spędzić m.in. mieszkańcy Wielgowa, Sławociesza, Zdunowa, Płoni, Śmierdnicy i Jezierzyc. Całe osiedla tonęły w ciemnościach, jedynie stacja kolejowa w Zdunowie posiadała zasilanie. Wielgowo wówczas wyglądało ponuro, ale i niesamowicie. Wysiadając około 21'ej z autobusu ogarnęła mnie niespotykana ciemność i tajemniczość. Po lewej stronie majaczył wizerunek Szkoły Podstawowej nr 13 a po prawej domy na ul. Długiej, w których oknach widać było tlące się świeczki. Trzeba było wówczas nieźle wytężyć wzrok, aby nie wdepnąć w jedną z licznych kałuż m.in. na ulicy Przedwiośnie, nieudolnie utwardzonej zeszłego roku przez drogowców. Było to niesamowite przeżycie, podziwiać całą okolicę bez prądu, dopiero trzeci raz w moim życiu.

Około drugiej w nocy przywrócono zasilanie w szpitalu w Zdunowie. W sobotę po południu dostarczono prąd większości pozostałym osiedlom poza nielicznymi wyjątkami, np. brakowało zasilania ulicznego na Sławocieszu. Najdramatyczniejszą sytuację mieli mieszkańcy Płoni i dalszych okolic, gdzie prądu jeszcze nie było wieczorną porą.

Była to najpoważniejsza wichura od wielu lat, która wyrządziła wiele poważnych szkód. Wydarzenie to pokazało, jak bardzo uzależnieni jesteśmy od elektryczności i nie przyzwyczajeni zbytnio do funkcjonowania bez prądu i ciepła. Możemy mieć jedynie nadzieję, iż takie sytuacje będziemy doświadczać w naszym życiu jak najrzadziej.

Paweł "V-12" Ruczko
Szczecin, 23.01.2007 r.

do góry

 

 

Pożar W Wielgowie

W nocy z 22. na 23. kwietnia 2007 roku miał miejsce pożar budynku gospodarczego przy ulicy Przedwiośnie 10 w Wielgowie, który wybuchł około godziny 23-iej. Początkowo większość z okolicznych sąsiadów nie była w ogóle świadoma, iż takie zdarzenie ma w ogóle miejsce. Nawet jedna z osób na widok płomieni w pierwszej myśli stwierdziła, iż może to być po prostu ognisko. Jednakże po krótkiej analizie mój sąsiad słuszniej podjął decyzję o zgłoszeniu pożaru do Straży Pożarnej i tam usłyszał przez telefon, iż takowego zgłoszenia jeszcze do tej pory nie było. Następnie zatelefonował do mnie informując, iż za moim domem pali się budynek. Wybiegłem szybko na dwór i zobaczyłem wielką łunę odblasku płomieni odbijających się naprzeciw pożaru. Podbiegłem do muru oddzielającego mój dom od ulicy Przedwiośnie by ujrzeć kilkumetrowe płomienie trawiące z niezwykłą szybkością spory budynek gospodarczy. Pożar przedostał się również na sąsiednią posesję, głównie do garażu i wypalając pobliską trawę. Okoliczni sąsiedzi za pomocą węża z wodą asekurowali umiejscowiony o kilka metrów od płomieni budynek mieszkalny, który był poważnie zagrożony żywiołem. Czynność ta polegała na polewaniu dymiącego już dachu pokrytego papą. Na szczęście płomienie nie objęły tego budynku, jak również nie poczyniły dużych strat w sąsiadującym obok blaszanym garażu. Okolicą wstrząsnęły co najmniej dwa wybuchy, które były wynikiem spalenia się puszek z farbami. Dokładnie o 23:35 przybył pierwszy wóz strażacki, który wjechał na teren sąsiedniej posesji. Kilku strażaków zaczęło rozwijać węże, ale o dziwo zbytnio im się nie śpieszyło. Po chwili nadjechał radiowóz policyjny, który zatrzymał się przy wjeździe na posesję, na którą wcześniej wjechał wóz Straży Pożarnej. Strażacy rozpoczęli gaszenie pożaru z dwóch stron płonącego budynku, którym była połączona komórka na narzędzia z gołębnikiem. W międzyczasie nadjechał drugi wóz strażacki zatrzymując się przed radiowozem policyjnym. Jeden ze strażaków rozwinął kolejnego węża a inny wyjął bosak, którym pomagał następnie przy zwalaniu pozostałości z palącej się konstrukcji budynku jak i wyławianiu niektórych metalowych przedmiotów. Cała akcja trwała godzinę, czyli stosunkowo długo. Strażacy skrupulatnie dogaszali wszelakie miejsca, w których wciąż tlił się ogień. Stojąca przy spalonym budynku wysoka brzoza została również ostudzona wodą, gdyż i jej ogień nie oszczędził. Całemu zdarzeniu nie towarzyszyła żadna grupa gapiów, gdyż prawdopodobnie o tej porze większość z ludzi już spała i nawet nie była świadoma zaistniałej sytuacji. Dokładnie o godzinie 0:37 opuścił miejsce zdarzenia ostatni wóz strażacki, który przy okazji miał duże problemy z wyjechaniem na ulicę.

Według szacunków właścicieli posesji, straty opiewają na sumę 3,5 tysiąca złotych. Spłonęły cenne narzędzia, m.in. kosiarka i wiertarka oraz wiele użytecznych sprzętów ogrodniczych oraz technicznych. Siła żywiołu była tak silna, przez co znajdujące się w epicentrum pożaru silniki elektryczne zostały po prostu stopione. Zginęły również 4 kury i 13 gołębi, cudem uratowano króliki. Wciąż jeszcze nie jest znana przyczyna tego pożaru. Prawdopodobnie było to zaprószenie ognia, jednakże w takim przypadku pozostają nam jedynie domysły, gdyż nikt zapewne nie przyzna się publicznie do winy. Całe szczęście, że pożar nie przedostał się na sąsiedni budynek mieszkalny. Wówczas straty byłyby o wiele większe.

Obserwując z wysokości akcję gaśniczą po raz kolejny uświadomiłem sobie, jakim niebezpiecznym żywiołem jest ogień. W ciągu kilku minut można stracić dorobek swojego życia. Dlatego prośba do wszystkich, uważajcie na swoje otoczenie, budynki, które stoją na waszych posesjach. Zabezpieczajcie je przed ewentualnym pożarem, gdyż najlepszym lekarstwem na wszystko jest zapobieganie wydarzeniu.

red. Paweł "V-12" Ruczko
Szczecin, 24.04.2007 r.

do góry

 

 

Prawobrzeże w niedalekiej przyszłości

Najnowsze wydanie lokalnej gazety "Panorama 7" z dnia 10. stycznia 2008 roku prezentuje dosyć obszerny i interesujący wywiad z obecnym prezydentem Szczecina panem Piotrem Krzystkiem. Szczególną uwagę przykuwa fakt, iż w treści wywiadu zostało poruszonych bardzo wiele informacji dotyczących przyszłości Prawobrzeża. Czy zakładane przez prezydenta Szczecina innowacje po prawej części Odry zostaną zrealizowane? Czy mają one rację bytu? Przyjrzyjmy się zatem treści wywiadu z panem Piotrem Krzystkiem wzbogaconymi osobistymi przemyśleniami i przypuszczeniami.

Według podstawowych zapewnień prezydenta Szczecina, głównym miejscem inwestycji w najbliższych latach będzie lotnisko w Dąbiu i tereny wokół niego. W tym celu wykonano już tzw. "studium wykonalności nowego lotniska", które z założenia ma mieć charakter sportowo-biznesowy. Owe studium zostało przesłane do Urzędu Lotnictwa Cywilnego i do tej pory Urząd Miasta nie otrzymał jeszcze odpowiedzi. Pan prezydent zapewnia, iż funkcja lotniska zostanie zachowana. Brzmi to dosyć optymistycznie, zwłaszcza dla ludzi głęboko związanych z lotnictwem. Dalej prezydent zapewnia, iż w przyszłym roku rozpocznie się budowa blisko dwukilometrowego pasa startowego na lotnisku, a wcześniej zostaną przeprowadzone prace modernizujące trawiastą nawierzchnię. Następnie pan Krzystek roztacza utopijną wizję utworzenia w prawej części lotniska stadionu na 30 tysięcy miejsc. Wspomina także, iż taka lokalizacja jest odpowiednia w perspektywie budowy tzw. Szybkiego Tramwaju (zwanego przez nas potocznie tramwajem-widmo) i poszerzenia ulicy wjazdowej do miasta. Pytam więc otwarcie ja, jako mieszkaniec miasta Szczecina, której ulicy? Według kolejnych utopijnych wizji pana prezydenta obok stadionu powstałoby jeszcze nowoczesne centrum handlowo-rozrywkowe z kinami, kręgielnią, markowymi sklepami i być może basenem. Patrząc sceptycznie na taki odważny plan ośmielam się zauważyć, iż prędzej powstanie kolejny twór hipermarketowy, jakich to wiele w ostatnich latach wyrosło jak grzyby po deszczu po prawej stronie Odry. Prawobrzeże nie potrzebuje kolejnych sklepów z markową odzieżą, potrzebuje przede wszystkim rozrywki i rekreacji.

Kolejna część wywiadu dotyka problemu komunikacji na Prawobrzeżu. Prezydent opowiada, w jaki sposób obecnie można przemieszczać się z jednej do drugiej części miasta. Zapewnia również, iż latem tego roku zostaną oddane do użytku nowe mosty na Autostradzie Poznańskiej. To rzeczywiście wspomoże komunikacyjny szlak pomiędzy Prawobrzeżem a Lewobrzeżem, który od ostatnich kilkunastu lat jest bardzo silnie eksploatowany. Prezydent wspomina również ponownie o Szybkim Tramwaju, wobec którego otrzymano już pozwolenie na jego budowę. Przykry jest fakt, iż kosztem tego przedsięwzięcia zniknie z mapy naszego regionu kilka przedwojennych obiektów przy ul. Batalionów Chłopskich. Pan Krzystek w swojej wypowiedzi nadmienia również o remoncie ulicy Struga, który to miał rozpocząć się już jakieś 2 lata temu. Póki co jedna z najważniejszych ulic na Prawobrzeżu jest jednocześnie najbardziej zniszczoną w całym naszym ukochanym mieście. Aczkolwek pan prezydent stwierdza, iż na remont ul. Struga przyznane są już środki unijne, tylko gorzej chyba z ich właściwym wykorzystaniem.

Dobrze się dzieje, że pan Krzystek myśli pozytywnie o zmianach w sferze oświaty i edukacji. Według jego planów dobrze by było, aby przy ulicy Rydla na os. Słonecznym powstała szkoła sportowa. Są też pomysły, aby stworzyć na Prawobrzeżu szkołę muzyczną. Pan prezydent zapewnia, iż będzie modernizowana szkoła w Wielgowie oraz SP nr 59 przy ul. Dąbskiej.

Osobiście ciężko mi jest ustosunkować się jednoznacznie do niniejszych wypowiedzi pana prezydenta odnośnie przyszłości Prawobrzeża. Mieszkam tutaj od lat i obserwuję, iż w zasadzie oprócz hipermarketów, żadne poważniejsze przedsięwzięcia tutaj nie są realizowane (nie licząc budowy kolejnych kompleksów mieszkalnych np. na osiedlu Słonecznym oraz modernizacji Szosy Poznańskiej. Dodatkowo przygnębia fakt, iż nadal brakuje świadomości we władzach naszego miasta, aby chronić zabytkowe kamienice przed zniszczeniem. Prawobrzeże nie może stać się miejscem inwestycji, z których największe korzyści będzie czerpać tylko Urząd Miasta. Nie potrzebujemy też kolejnych obietnic w kwestii tego, w jaki sposób zostaną zagospodarowane dane tereny, chociażby wokół lotniska w Dąbiu. Jednakże pozostaje nam mieć odrobinę nadziei na to, że przyszłość Prawobrzeża jednak przedstawiać się będzie bardziej w kolorowych barwach, a chociaż część z założonych projektów zostanie zrealizowana.

Paweł "V-12" Ruczko
Szczecin, 11.10.2007.

do góry

 

 

Skutki kwietniowej śnieżycy na Prawobrzeżu

Zapraszamy do lektury niniejszego artykułu, w którym znajdziecie informacje o skutkach kwietniowej śnieżycy na terenach prawobrzeżnej części Szczecina obrane częściowo w formie felietonu.

Poniedziałek, 7. kwietnia 2008 roku. Dzień, jak co dzień. Pogoda niemrawa, godziny mijają powoli. Około godziny 19'tej sytuacja zmienia się niczym jak w kalejdoskopie. Przecierałem oczy ze zdumienia obserwując zachmurzone niebo, z którego sypały intensywnie wielkie płaty śniegu. Nie przewidywałem wówczas jeszcze, że skutki nawrotu zimy w kwietniowej aurze będą bardzo negatywne dla całej okolicy. Tuż przed godziną 22-gą nagle w całym Wielgowie zgasły wszystkie światła. Sławociesze także zostało pozbawione zasilania. Jedyne światło w okolicy pochodziło z oświetlonego przejścia kolejowego dla pieszych pomiędzy Wielgowem a Sławocieszem. Opady śniegu były bardzo intensywne. W ciągu trzech godzin spadło kilka centymetrów mokrego i ciężkiego białego puchu. Bezwietrzna pogoda spowodowała, iż śnieg beztrosko przyklejał się do każdej napotkanej przeszkody. Wyszedłem wówczas na dwór, by w ponurym i ciemnym krajobrazie odsnieżyć przydomowy chodnik. Następnie z braku kreatywnych zajęć przystąpiłem do lepienia bałwana. Wkrótce dostrzegłem także, iż lampy na przejściu kolejowym również przestały się świecić. O godzinie 23-ej wyruszyłem na spacer w stronę ulicy Baltyckiej i SP13. Bardzo trudno było kroczyć w ciemnościach po grząskim, mokrym i topniejącym śniegu. W wielu miejscach utworzyły się spore kałuże, których obecność trudno było dostrzec w takich warunkach. Około godziny 23:10 w pobliskim lesie zaczęły pękać drzewa pod naporem dużej ilości śniegu. Zjawisko to było niezwykle rzadkie w ostatnich dziesiątkach lat. Prawdopodobnie to wówczas złamane drzewo wylądowało na linii wysokiego napięcia przy ul. Balladyny przygniatając trakcję elektryczną niemalże do samej ziemi. O godzinie 23:15 przez ulicę Bałtycką przejeżdża pług śnieżny, a kilka minut później solarka. Cieszy więc fakt, że drogowcy tym razem nie zaspali i rzetelnie zabrali się do pracy. Ostatni kurs autobusu linii 73D był opóźniony o 10 minut w związku z awarią rogatek na przejeździe kolejowym w Dąbiu przy ul. Tczewskiej a także powalonych gałęzi w okolicach wiaduktu nad autostradą, które w tamtym czasie były już usuwane przez Straż Pożarną. W tym samym czasie płonęły zerwane kable w okolicach skrzyżowania ulicy Przylesie z Gromadzką na Sławocieszu. Według relacji mojego znajomego Szymona, widok był przerażający. Na długości kilku, albo i nawet kilkunastu metrów widoczne były płonące w śniegu kable. Na skrzyżowaniu ulic Przylesie i Przytorze stał wóz strażacki, który oświetlał okolicę wielkim halogenem i prawdopodobnie również usuwał połamane gałęzie z ulicy.

Wtorkowy poranek odsłonił skutki kwietniowej śnieżycy. Na ulicy Długiej zostały zerwane kable telefoniczne, a także połamane liczne gałęzie u rosnących w okolicy licznych sosen. Ucierpiało między innymi jedno drzewo przy ul. Hodowlanej. Wybrałem się na spacer, by obejrzeć i uwiecznić na zdjęciach okoliczny krajobraz zasypany śniegiem i połamanymi gałęziami. Poruszanie się po ulicach było jeszcze bardziej utrudnione, niż przed północą. Bardzo duża ilość topniejącego i rozjeżdżanego przez samochody śniegu zamieniła drogi w trudne do przebycia trzęsawiska. Szczególnie przerażający widok prezentował las w kwadracie ulic Bałtycka-Wiślana-Balladyny-Zawrotna. Połamanych w nim zostało wiele gałęzi i drzew. Szczególnie przerażający widok prezentował się na ulicy Balladyny, gdzie potężna część sosny upadła na trakcję wysokiego napięcia zrywając także w okolicy kable telefoniczne.

W dalszym ciągu brak było prądu w całej okolicy. W skutek awarii zasilania odwołano zajęcia w pobliskiej Szkole Podstawowej nr 13 i Gimnazjum nr 31. Przeprowadzono jedynie planowany na ten dzień test szóstoklasistów. Występowały problemy z połączeniami w sieciach telefonii komórkowej, a telefony stacjonarne były po prostu nieczynne. Większość ludzi także nie pojechała do pracy. Paraliż ogarnął cały Szczecin. Były poważne problemy z komunikacją miejską, nie kursowały tramwaje. W kryzysowej sytuacji znaleźli się pasażerowie kolei. Na trasie od Stargardu Szczecińskiego do Szczecina nie kursowały pociągi. Lokomotywy spalinowe holowały składy pośpieszne i osobowe na dworzec główny. Sam osobiście byłem świadkiem takiego niecodziennego obrazka. Na innych szlakach komunikacyjnych pociągi nie kursowały także z powodu przewróconych drzew i gałęzi na torach. Skutków śnieżycy nie odczuły jedynie niektóre prawobrzeżne osiedla Szczecina, między innymi Majowe i os. Nad Rudzianką, które praktycznie przez cały ten okres posiadały zasilanie i ogrzewanie.

Okolice Wielgowa były stosunkowo wyludnione. Większość mieszkańców pozostała w domach. Do łaski wróciły wówczas przenośne radia na baterie, w których można było dowiadywać się o przebiegu prac naprawczych sieci elektrycznej dzięki Polskiemu Radiu Szczecin, który przez cały czas nadawał program na żywo. Dzwonili tam sfrustrowani mieszkańcy różnych dzielnic Szczecina i okolic żaląc się, że w dalszym ciągu pozbawieni są energii elektrycznej oraz ciepłej wody. O godzinie 15-tej na 2 godziny częściowo przywrócono zasilanie w Wielgowie. Potem jednak je ponownie wyłączono i przyszło nam kolejny wieczór spędzić przy blasku świec.

W środę o godzinie 11-tej przywrócono częściowo zasilanie w Wielgowie. Bez energii pozostawały wówczas nadal m.in. okolice ulicy Wiślanej i Balladyny w Wielgowie, a także np. ulicy Zagajnikowej na Sławocieszu. Zdenerwowani mieszkańcy wydzwaniali wciąż do Polskiego Radia Szczecin pytając, kiedy wreszcie w ich domach dostarczona będzie energia elektryczna. Jedna z mieszkanek Sławociesza przekazała dosyć kontrowersyjną informację mówiącą o tym, iż w okolicy mieszka jeden z dyrektorów Enei, który jako jedyny tutaj posiada elektryczność. Przy okazji mogliśmy się przekonać, jak monopoliści na naszym rynku w pierwszej kolejności dbają o "swoich". Wielgowo pozostawało wciąż jednym z dwóch osiedli w Szczecinie obok Skolwina, który był pozbawiony prądu, przez co z inicjatywy radnych miasta o godzinie 15'tej w Szkole Podstawowej nr 13 były wydawane darmowe posiłki dla mieszkańców. Monterzy z Telekomunikacji Polskiej także przystąpili tego dnia do naprawiania zerwanych linii telefonicznych. Dostęp do Internetu możliwy był jednak dopiero w czwartek o godzinie 15-tej, ponieważ do tego czasu były testowane wszystkie urządzenia telekomunikacyjne. Sytuacja wróciła do normy. Śnieg stopniał pozostawiając po sobie połamane drzewa i gałęzie, których usuwanie zwłaszcza w lasach według deklaracji leśników może trwać nawet 3 miesiące. Powoli ludzie powracają do normalnego życia i zapominają o kwietniowej śnieżycy.

Doświadczyliśmy najpoważniejszej awarii sieci elektrycznej od czasów II wojny światowej. I chociaż sytuacji, w których brakuje prądu w całej okolicy doświadczamy dosyć rzadko, to jednak jest to czasami jedna z nielicznych okazji, by w jakiś sposób zauważyć, że wokół nas są ludzie, nawet Ci najbliżsi. Przypomina mi się zeszłoroczna styczniowa wichura, dzięki której blisko 3 dni Wielgowo i okolice zostało pozbawione elektryczności. Mogliśmy się za to przekonać po raz kolejny, jak nasze życie w pewien sposób uzależnione jest od elektryczności.

Paweł "V-12" Ruczko
Szczecin, 11.04.2008 r.

             

do góry

 

 

O przyszłości Wielgowa - spotkanie z radnymi 14 maja 2008

Zapraszamy do lektury relacji z corocznego spotkania sprawozdawczo - informacyjnego Rady Osiedla Wielgowo - Sławociesze - Zdunowo z mieszkańcami i zaproszonymi gośćmi.

W dniu 14 maja 2008 roku w Szkole Podstawowej Nr 13, przy ulicy Bałtyckiej 1a, miało miejsce coroczne spotkanie sprawozdawczo – informacyjne Rady Osiedla Wielgowo – Sławociesze - Zdunowo z mieszkańcami tychże osiedli. Na to spotkanie zaproszono licznych gości: radnych Miasta Szczecina, panią Teresę Kalinę, oraz panią Stefanię Biernat, a także pana Władysława Dzikowskiego - Wiceprzewodniczącego Rady Miasta. Na spotkanie przybył także pan Michał Przepiera - Dyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska, wraz ze swoim zastępcą, panią Jadwigą Rajkiewicz. Obecna była również dyrektor Szkoły Podstawowej nr 13, pani Bogusława Walas, Dyrektor szpitala w Zdunowie - Pani Maria Dąbek, Dyrektor Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego - pan Paweł Tarczyński, Dyrektor Wydziału Inwestycji Miejskich - pan Paweł Sikorski, Dyrektor Biura Rady Miasta - pani Anna Bartczak, Proboszcz Parafii pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Wielgowie - ks. Jerzy Czaja, Kierownik Referatu Samorządów Osiedlowych - pani Irena Błachowiak, a także przedstawiciele Policji i Straży Miejskiej, a także innych organizacji, w tym klubu osiedlowego OKS Vielgowia i członkowie Rady Osiedla, którzy zostali na początku spotkania wymienieni z imienia i nazwiska.

Spotkanie było prowadzone przez Przewodniczącego Rady Osiedla, pan Wojciecha Żerebeckiego. Na początku zostały omówione wnioski, które zostały przygotowane do budżetu Rady Miasta na rok 2008. Pierwsze z nich dotyczyły remontów nawierzchni ulic, utwardzenie ulic Jarząbków, Lutyków, Uzdrowiskowej, Skrajnej, przebudowa ulicy Bałtyckiej, ułożenie jednostronnego chodnika dla pieszych na ulicy Borowej od bloku mieszkalnego do ulicy Bryczkowskiego, na ulicy Wiślanej od Baltyckiej do Przychodni Rodzinnej, na ulicy Przytorze od ulicy Profesora Żuka do ulicy Lutyków. Kolejne wnioski dotyczyły naprawy, bądź uzupełnienia oświetlenia ulic Stary Szlak, Jarząbków, Sasanki, Borsuczej oraz Lutyków, oświetlenia cmentarza komunalnego, zbudowania placu zabaw na osiedlu Sławociesze (które na tą chwile jest już realizowane), wybudowania pętli autobusowej dla linii pośpiesznej G przy terenie Any na skrzyżowaniu ulicy Tczewskiej z Urodzajną, a także kwestię kanalizacji osiedli Wielgowo, Zdunowo i Sławociesze.

Następnie omówione zostały plany dotyczące rozbudowy istniejącego obecnie budynku Szkoły Podstawowej nr 13 dla potrzeb powołanego uchwałą Rady Miasta Zespołu Szkół nr 13, w którego skład wchodzić będzie SP 13 i Gimnazjum nr 31. Okazało się również, iż budżet miasta, spośród innych wniosków, przewidział realizację tylko tego projektu w bieżącym roku, natomiast na wdrażanie w życie pozostałych, znowu przyjdzie mieszkańcom czekać nieokreśloną ilość czasu. W kwestii budynku szkoły wypowiedziała się pani dyrektor Bogusława Walas, która stwierdziła, iż na miejscu obecnej sali gimnastycznej powstanie nowa, trzykrotnie większa od dotychczasowej. Przygotowany został już projekt rozbudowy sali, która będzie tak jak do tej pory umiejscowiona na parterze, natomiast pod salą gimnastyczną będą znajdowały się szatnie, magazyny sportowe oraz stołówka. W planach także zawarto zagospodarowanie terenu przyszkolnego: powstanie nowa bieżnia, skocznia, będzie przygotowane boisko dla siatkówki i koszykówki, oraz powstaną także miejsca na parkingi dla samochodów. Najprawdopodobniej w lipcu zostanie ogłoszony przetarg na wykonanie tego projektu, a wyburzanie sali gimnastycznej przewidywane jest w najbardziej optymistycznej opcji na miesiąc październik. Całość przebudowy w planach ma trwać w trakcie przyszłego roku szkolnego 2008/09. Na temat sytuacji przebudowy sali gimnastycznej budynku SP 13 wypowiedział się także pan Władysław Dzikowski, który przedstawił historię 9-letnich prób wybudowania na terenie Wielgowa nowego budynku Gimnazjum, które ze względu na zawiłości prawne, brak funduszy w budżecie miasta, a także negatywnych prognoz demograficznych na najbliższe lata zostały w końcu zaniechane. W miejsce tego projektu powstała koncepcja rozbudowy i remontowania obecnego budynku szkoły wraz z konkretnym zakresem pieniędzy przeznaczonym w budżecie miasta na te cele.

W kolejnej części spotkania pan Przewodniczący Rady Osiedla wspomniał o kolejnych problemach z budową kanalizacji na osiedlach Wielgowo-Zdunowo-Sławociesze. Okazało się bowiem, że Miejscowy Plan Zagospodarowania, dotyczący terenów osiedla Sławociesze, zawierał dużą ilość błędów, a także nie została do tej pory konkretnie rozwiązana kwestia tego, dokąd te ścieki byłyby odprowadzane. Pan dyrektor Sikorski stwierdził wówczas, iż w budżecie miasta na ten rok przewidziano niewielką kwotę 300 tys. zł na analizę (studium wykonalności), w jakiej formie kanaliza tych osiedli mogłaby być zrealizowana. Owa analiza została wykonana, jednakże zawierała ona wiele błędów. Był to materiał, który nie odpowiadał na podstawę pytania i został oddany do poprawki. To spowodowało, iż na dzień dzisiejszy kwestia kanalizacji osiedli Wielgowo-Zdunowo-Sławociesze jest nadal nie wyjaśniona. Jednakże w tym roku według deklaracji dyrektora Sikorskiego, ma paść odpowiedź na pytanie, w jakiej formie ta kanalizacja zostanie przeprowadzona w przyszłości. Uzupełniając wypowiedź pana dyrektora, pan Dzikowski dodał jeszcze, iż jeżeli budowa kanalizacji dojdzie wreszcie do skutku, to rozpocznie się ona od osiedla Sławociesze. Powodem tego jest fakt, iż to osiedle jest jak gdyby "zamknięte", na którym nie powstają już żadne nowe ulice.

Poruszono także problematykę brudnej wody płynącej w rurociągach. Jeden z mieszkańców przyniósł na spotkanie filtry wodne, które po krótkim okresie używania zostały zanieczyszczone. Zanieczyszczenie wody w rurociągach spowodowane jest zbyt dużą średnicą zastosowanej rury w stosunku do odbioru wody. W celu zapobiegania takiej sytuacji, w tym roku w ciągu ulicy Bałtyckiej i Długiej do istniejących rur wstawione zostały drugie, o mniejszej średnicy. W planach są dalsze prace o podobnym charakterze w celu poprawy jakości dostarczanej wody.

Jednym z kolejnych punktów spotkania było zwrócenie uwagi na kwestię sprzątania osiedli Wielgowo-Zdunowo-Sławociesze. Pan Przewodniczący zwrócił uwagę na to, iż od pewnego czasu po tych osiedlach, dzięki życzliwości dyrektora Tarczyńskiego spaceruje jeden pan, który zajmuje się zbieraniem papierków po mieszkańcach. Zaapelował także do mieszkańców o utrzymywanie czystości, ponieważ sprzątanie 80 ulic nie jest prostym zadaniem.

Przybyli mieszkańcy osiedli Wielgowa poruszyli także problematykę przekraczania prędkości przez samochody na ul. Bałtyckiej, a także kwestię dotyczącą przejazdu dużych ciężarówek i Tirów po tejże ulicy. Nawierzchnia ulicy nie jest przystosowana do takich obciążeń i zwyczajnie niszczeje. Pękają także ściany domów stojących w pobliżu ulicy. Stowarzyszenie Przedsiębiorców Wielgowa od jakiegoś czasu proponuje rozwiązanie tego problemu poprzez budowę tzw. węzła ul. Tczewskiej - zjazdu na autostradę. Wykonany został także projekt budowy, jednakże nie uzyskano do tej pory zgody na jego realizację. Mieszkańcom Wielgowa pozostaje nadal cierpieć z powodu przejazdu ciężkich samochodów główną ulicą osiedla, co najmniej do 2010 roku.

W trakcie spotkania poruszano także inne problemy, m.in. pytanie, czy autobus pośpieszny linii G będzie kursował również w dni wolne od pracy, a także dlaczego jeden z autobusów nocnych kursujących do Dąbia stoi na pętli 40 minut, a mógłby w tym samym czasie zajeżdżać do Wielgowa. Pierwsze pytanie spotkało się z odmowną odpowiedzią pana Tarczyńskiego, natomiast w kwestii drugiego obiecano, że ta sytuacja zostanie zweryfikowana.

Po raz kolejny można było się przekonać, jak wiele leży w rękach decydentów, którzy najczęściej zasypują zwykłych ludzi dużą liczbą obietnic, a rzadko je wdrażają w życie. Musimy jednak mieć nadzieję, iż doczekamy się w końcu realizacji najważniejszych projektów, między innymi budowy kanalizacji na osiedlach Wielgowo - Zdunowo - Sławociesze. Na tą chwilę pozostaje nam jedynie patrzeć z zazdrością na mieszkańców Dąbia, którzy kanalizacji w tym roku się doczekali.

Red. Paweł "V-12" Ruczko
Szczecin, 14.06.2008 r.

do góry

 

 

Akcja "uwalniania książek" w Wielgowie

Zapraszamy do lektury relacji z obchodów święta "uwalniania książek" w Wielgowie.

Dnia 11 czerwca 2008 r. miały miejsce w Wielgowie obchody V edycji Ogólnopolskiego Święta Uwalnianych Książek, pod patronatem Szkoły Podstawowej nr 13. Akcja ta została zainicjowana w Polsce 5 lat temu dzięki Towarzystwu Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Polskich oraz Fundacji Bookcrossing.pl.

Podstawową ideą bookcrossingu jest pozostawianie przeczytanych książek w miejscach publicznych, np. w parku, pociągu, autobusie, tramwaju, ławce, na uczelni itp., aby kolejna osoba mogła tą książkę odnaleźć, zabrać do domu, przeczytać i zwyczajnie w podobny sposób przekazać ją dalej. Idea uwalniania książek narodziła się w 2001 roku w Stanach Zjednoczonych i swoim zasięgiem objęła wkrótce cały świat. Twórcą bookcrossingu jest Ron Hornbaker, z zawodu informatyk, który korzystał z serwisów umożliwiających śledzenie losów specjalnie oznakowanych zdjęć czy banknotów i w taki sposób wpadł na pomysł stworzenia podobnego projektu dotyczącego książek. W tej chwili na świecie krąży około 650 tysięcy uwolnionych książek. Do całego ruchu należy ponad 150 tysięcy czytelników na całym świecie, z czego prawie dwa tysiące w Polsce (od 7 października 2003).

Bookcrossing to nie tylko uwalnianie książek. To także akcja mająca na celu propagowania i podniesienia poziomu czytelnictwa w naszym kraju, a także przekonująca o tym, iż dzielenie się jest lepsze od posiadania. Albowiem czym jest samotnie stojąca na półce zakurzona książka, do której jej posiadacz zagląda tylko kilka razy w swoim życiu? Niczym w porównaniu z tą książką, która wędruje z miejsca do miejsca, od czytelnika do czytelnika. W ten sposób już po raz piąty w naszym kraju odbyła się akcja propagująca czytelnictwo wśród wszystkich ludzi, niezależnie od wieku.

Szkoła Podstawowa nr 13 w Wielgowie w tym roku ponownie przyłączyła się do tego projektu. Uczniowie SP13 i Gimnazjum nr 31 przynosili z domu niepotrzebne książki celem przekazania ich na akcję uwalniania. Ogółem zebrano 380 różnorodnych pozycji, od romansów, poprzez przygodowe, wojenne i obyczajowe. Każda z tych książek została oznakowana przez naklejki bookcrossingu i ponumerowana unikatowymi numerami BIP przez panią Lucynę Kowalczyk - bibliotekarkę Szkoły Podstawowej nr 13 i Gimnazjum 31, która jednocześnie była odpowiedzialna za organizację całej imprezy i prowadziła kampanię ją promującą.

11 czerwca 2008 r. już o godzinie 9 rano wyruszyła w kierunku szpitala w Zdunowie delegacja ze szkoły przy ul. Bałtyckiej, w której skład weszło 7 uczniów i uczennic z II i III klas gimnazjalnych, wraz z opiekunem. Na miejscu wszyscy otrzymali jednorazowe zielone fartuchy, bez których nie można było poruszać się po poszczególnych oddziałach w szpitalu. Przybyła także TVP3, by nakręcić materiał o akcji celem publikacji w Kronice. Gimnazjaliści zostali podzieleni na 2 grupy i zostali wprowadzeni do jednego z budynków szpitala. Siostry oddziałowe wskazywały oddziały, po których można było się tego dnia poruszać i pomagały wskazywać odpowiednie pokoje, w których przebywali chorzy pacjenci. Akcja uwalniania książek przebiegała w szpitalu dosyć sprawnie, aczkolwiek spora część osób nie decydowała się na przyjęcie darmowej książki, tłumacząc to albo faktem, iż za niedługo wychodzą do domu, albo że nie posiadają okularów, albo po prostu nie interesuje ich czytanie książek. Mimo tego udało się uwolnić kilkadziesiąt książek, a sami pacjenci przyjmowali wizytujących ich gimnazjalistów najczęściej z uśmiechem na twarzy i lekkim zaskoczeniem.

W trakcie drogi powrotnej ze szpitala, pozostałych kilkanaście książek zostało również uwolnionych wśród przechodzących ludzi. Stojący przy stacji kolejowej kierowca ciężarówki stwierdził na pierwszy rzut oka, iż grupka uczniów rozdająca darmowe książki to świadkowie Jehowy, jednakże po chwili dał się przekonać do akcji i dzięki niemu kolejna książka została uwolniona. Pozostałych kilka sztuk książek znalazło swoje miejsce na słupach oświetleniowych, bądź na ławkach przy przystankach autobusowych. W międzyczasie przed szkołą zostało rozłożone stanowisko z książkami, do którego można było podejść i wybrać sobie dowolną książkę do przeczytania.

Drugą częścią obchodów święta "uwalniania książek" było zorganizowane przez panią Lucynę Kowalczyk podwójne przedstawienie teatralne na sali gimnastycznej dla uczniów klas 0-IV, które rozpoczęło się punktualnie o godzinie 11-tej. Zainicjowane ono było przemówieniem samej pani Lucyny, która opowiedziała krótko o idei propagowania czytelnictwa i przedstawiła także zaproszonych gości: proboszcza Parafii pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Wielgowie - ks. Jerzego Czaję, dyrektora Szkoły Podstawowej nr 13 - Panią Bogusławę Walas a także, dyrektora Gimnazjum 31 - Pana Wojciecha Żerebeckiego. Następnie zostały odegrane przed publicznością dwie scenki teatralne. W pierwszej z nich wystąpili uczniowie SP13, którzy zaprezentowali przedstawienie o Pinokiu, uwikłanego w szpony nałogu palenia papierosów. Bardzo ciekawe były kreacje aktorów, a zwłaszcza ich stroje i akcesoria - gigantyczny papierosa i wielka zapałka. Po nich wystąpili uczniowie Gimnazjum 31 ze swoim programem artystycznym, w którym zawarli kilka najpopularniejszych wierszy J. Tuwima, np. o abecadle albo słoniu Trąbalskim. Ich Występ był bardzo profesjonalny i w nim także nie zabrakło wyjątkowych strojów, w których wykorzystana została między innymi maska gazowa imitująca twarz słonia, oraz gumowe rękawiczki grające rolę płetw. Oba przedstawienia zostały nagrodzone gromkimi brawami przez publiczność. Następnie uczniowie z Gimnazjum, biorący udział w przedstawieniu, postawili fotel na środku sali, na którym kolejno siadali zaproszeni goście i czytali dzieciom bajeczki. Na koniec pani Lucyna Kowalczyk zaprosiła wszystkich na oficjalny przemarsz ulicami Wielgowa, połączony z uwalnianiem książek.

Pochód, składający się z niezwykle licznej grupy uczniów podstawówki i gimnazjum przeszedł z wielkim hukiem przez ulicę Bałtycką, Łowczych, Ciepłą i Wiślaną. Na jego czele szli dyrektorzy SP 13 i Gimnazjum 31, oraz ksiądz Jerzy Czaja. Przez megafon skandowane były hasła propagujące czytelnictwo. Uczniowie także byli uzbrojeni w dużą ilość kolorowych transparentów. Przemarsz był asekurowany przez Policję i Straż Miejską, która wyłączyła na ten czas ulicę Bałtycką z ruchu. Demonstracji towarzyszyła także ponownie telewizja, która przeprowadzała również wywiady z niektórymi uczniami. Książki były uwalniane przede wszystkim przechodniom, ale także ekspedientkom w sklepikach, pracownicom przychodni miejskiej i dzieciom w pobliskim przedszkolu.

Akcja zakończyła się pełnym sukcesem, aczkolwiek sam pochód trwał krócej, niż pierwotnie zakładano. Uwolniono ogółem wszystkie 380 zebrane w tym celu książki.

Szczególne podziękowania należą się pani Lucynie Kowalczyk za niezmiernie duży wkład w organizację całego projektu.

Paweł "V-12" Ruczko
Korekta: Lucyna Kowalczyk
Szczecin, 16.06.2008 r.

do góry

 

 

| Strona Główna | Skąd się wzięliśmy | Dzień dzisiejszy | Ulice | Kalendarium | Nasza Biblioteka | Historyjki | Nasze władze | Szpital w ZdunowieNasza parafia | Oratorium | SWE | Przedszkole | Nasza szkoła | Poczta | MOS1 | Ciekawi ludzie | Cmentarze | Uczniowski Klub Sportowy | Kącik Kulinarny | Poznajmy się | Plan zagospodarowania | Rozkład jazdy ZDiTM i PKP | Wyprawy | Felietony | Galeria starych zdjęć | Galeria zdjęć szkoły | Galeria Wielgowo | Galeria okolice | Galeria zdjęć mieszkańców | Ogłoszenia | Linki | Księga Gości |